RSS
środa, 30 maja 2007
Mapa.

Poniższa mapa prezentuje trasę naszej wyprawy.

mapa

niedziela, 13 maja 2007
Dzień 26 (poniedziałek) 07.08.2006 (Lwów - Dom)

Do Lwowa przyjechaliśmy o 8, a już pół godziny później jechaliśmy w stronę granicy.

Do Szegini jechaliśmy 1,5h, zaraz po przyjeździe kupiłem flaszkę Nemiroffa i na przejście. Było dużo ludzi, do kontroli ukraińskiej czekaliśmy koło godziny w tłumie mrówek, z polskim przejściem było lepiej, w prawdzie ludzi dużo więcej, ale pogadaliśmy ze strażnikiem i jako turyści, a nie "turyści" przeszliśmy bez kolejki. Później jeszcze przejazd busem do centrum Przemyśla, który był kolejnym hartkorem, ale nie mam siły go opisywać. Powiem krótko - mieszkańcy Syberii prezentują wyższy poziom rozwoju cywilizacyjno - intelektualnego niż mieszkańcy Przemyśla. No, może nie wszyscy, ale taka jest średnia.

Dotarcie z lwowskiego dworca na przemyski zajęło nam koło 4 godzin, szczerze mówiąc myślałem, że będzie szybciej.

Wsiedliśmy do pociągu i...

Dalej nie będę opisywał bo przy całym naszym wyjeździe przejazd z Przemyśla do domu jest tak drobnym epizodem, że nie warto na niego słów.

I na koniec, żeby nikt nie powiedział, że nie ma zdjęć, ja przed lwowskim dworcem. ;)

lwow

sobota, 05 maja 2007
Dzień 25 (niedziela) 06.08.2006 Kijów

Zostaliśmy obudzeni koło 6 - granica.

Najpierw kontrola rosyjska, później, po pół godziny jazdy ukraińska. W obu przypadkach żadnych problemów.

O 10 przyjechaliśmy do Kijowa. Zostawiliśmy plecaki na dworcu i pojechaliśmy do centrum. Byliśmy tam w sumie do 20, może trochę dłużej. Zwiedziliśmy dwie cerkwie, Plac Niezależności - ogólnie pochodziliśmy po centrum.

Na głównym placu stolicy piwo kosztuje 4 hrywny - super sprawa, dosyć długo tam siedzieliśmy.

Wieczorem pojechaliśmy metrem na dworzec i do pociągu. Jazda do Lwowa była standardowa więc nie będę jej opisywał.

Sobór Świętej Zofii.

Sobor

Plac Niezależności (ew. Niepodległości lub Swobody).

Plac

Centrum Kijowa.

Centrum 1

Centrum 2

Centrum 3

Centrum 4

Centrum 5

Centrum 6

Ławra Pieczarska.

Lawra 1

Lawra 2

Lawra 3

Lawra 4

sobota, 17 marca 2007
Dzień 24 (sobota) 05.08.2006 Moskwa

Wstaliśmy przed 6, szybkie śniadanie i o 7 taksówką na lotnisko. W sumie było ciężko. W hotelu powiedzieli, że taxi kosztuje 100 rubli, taksówkarz powiedział, że 150, a na lotnisku powiedział, że 165. Niby różnica nie była wielka, ale chodzi o zasadę. Dałem 150, może mogłem i bardziej dyskutować, ale komu chce się to robić rano.

Pierwszą czynnością, jaką musiałem wykonać na lotnisku było odebranie biletów.

U nas z reguły do biur linii lotniczych wchodzi się swobodnie. Tu jest inaczej. Samo biuro wygląda jak każde inne biuro linii lotniczych na świecie, tylko że ludzie czekają na korytarzu i wchodzą pojedynczo do gabinetu.

Siedziałem tam ponad 10 minut, pani wypisywała bilety, jej współpracownik zagadywał mnie na tematy polskiej polityki i polskiego lotnictwa. W końcu dostałem bilety. Pół godziny czekania na kontrolę bezpieczeństwa i do check - in'u, który trwał wyjątkowo szybko.

Później do poczekalni, poszliśmy do tej z napisem "VIP/business". VIP? Business?... Jeden klient był tak pijany, że śpiąc spadł z kanapy i go to nie obudziło, a pewna kobieta, jak w wagonie plackartnym wyciągnęła reklamówkę, a z niej kurczaka i ziemniaki.

Samolot odleciał z mniej więcej godzinnym opóźnieniem. Lecieliśmy TU-154 należącym do S7 - Sibir Airlines. Lot trwał jakieś 5,5h. W tym czasie podano 2 posiłki, generalnie całkiem przyzwoicie, chociaż do "euro standardów" jeszcze im trochę brakuje.

Wylądowaliśmy na lotnisku Domodiedowo, które wygląda super. Nowy, wielki terminal, 2. czy 3. lotnisko Moskwy jest dużo większe od Okęcia. Pełen wypas. Z lotniska za 120 rubli pojechaliśmy do centrum pociągiem. Jazda trwała 40 minut. Później jeszcze do metra, kilka stacji i już byliśmy na Dworcu Kijowskim. Zostawiliśmy bagaże w przechowalni i około 15 poszliśmy zwiedzać stolicę Rosji.

Najpierw przeszliśmy obok siedziby MSZ, która wyglądem przypomina warszawski Pałac Kultury i poszliśmy na Arbat. Kupiliśmy tam pamiątki, Kasia matrioszki, a ja bluzę hokejową ZSRR za ponad 40 dolarów.

Z Arbatu poszliśmy na Kreml - wejście 150 rubli i co ciekawe bez problemu dają studencką zniżkę.

Kreml był całkiem fajny, później się rozdzieliliśmy. Bartek z Futrem poszli do Mc Donald'sa (bo to ich chyba w Moskwie najbardziej bawiło), a my na Plac Czerwony, do GUMu i na Łubiankę. Później pojeździliśmy trochę metrem fotografując stacje. Na koniec dnia wróciliśmy na Arbat, gdzie z Kasią zjadłem kolację w sympatycznym barze "Mu-mu", który bardzo przypominał krakowskie "Polskie Smaki". Generalnie bardzo fajne miejsce.

Odebraliśmy plecaki z przechowalni i poszliśmy na peron. Pociąg już czekał. Kupiliśmy jak zwykle bilety plackartne. Udało nam się, bo wagon był dosyć nowy i bardzo czysty. W toalecie nie śmierdziało, na podłodze była wykładzina, a obicia foteli i firanki zrobione były z czerwonego pluszu.

Zaraz po odjeździe kupiliśmy pościel i od razu poszliśmy spać.

ZDJĘCIA (całe mnóstwo).

Lotnisko w Irkucku.

Lotnisko

Dworzec Kijowski w Moskwie.

Dworzec Kijowski

Uniwersytet Łomonosowa.

Uniwersytet

Fontanna na Placu Europy.

Plac Europy

Siedziba Ministerstwa Spraw Zagranicznych FR.

MSZ

"Biały Dom", kiedyś siedziba Dumy, dziś rządu.

Biały Dom

Ulice w Moskie są dosyć szerokie.

Ulica

Mc Donald's.

Mc Donald's

Kreml.

Kreml 1

Kreml2

Kreml 3

Kreml 4

Kreml 5

Kreml 6

Kreml 7

W Rosji panuje taki zwyczaj, że młode pary składają kwiaty pod różnymi pomnikami. Tak samo jest na Kremlu.

Kreml 1

Kwiatów jest już całkiem sporo.

Kwiaty 2

Wnętrze GUMu.

GUM

"Biedna Rosja", czyli salony samochodowe, jakich w Polsce nie zobaczymy jeszcze długo.

Salony

Dawna siedziba KGB na Łubiance (obecnie jeśli się nie mylę rezyduje tam FSB).

Łubianka

METRO

Stacja Plac Rewolucji, czyli pomniki tych, którzy budowali ZSRR, m. in.:

Człowiek z pistoletem.

Plac Rewolucji 1

Kolejny człowiek z pistoletem.

Plac Rewolucji 2

Górnik.

Plac Rewolucji 3

Dziewczyna z kurami.

Plac Rewolucji 4

Intelektualista.

Plac Rewolucji5

Wagony.

Wagony

Jedna ze stacji.

Stacja

Stacja Kijowska:

Kijowska 1

Kijowska 2

Kijowska 3

sobota, 10 marca 2007
Dzień 23 (piątek) 04.08.2006 Irkuck

Wstaliśmy po 8. Kasia była uśmiechnięta. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na miasto. Zaczęliśmy od znajdującego się obok hotelu chińskiego rynku, ale nie było tam niczego ciekawego, trochę ciuchów, sprzętu wędkarskiego i podrabiane zegarki.

Stamtąd poszliśmy na główny rynek (targ), gdzie kupiłem płyty, herbatę, szerbet i inne rzeczy tego typu.

Następnie z Kasią rozpocząłem maraton po bankach. Chciałem zdobyć dla mamy na pamiątkę rosyjski weksel. W sumie zdobycie takiego druku zajęło nam 2 godziny.

Później pojeździliśmy tramwajami. Fajnie tu jest, bo człowiek nie musi się przejmować kupowaniem biletu. Po prostu wsiada się, za chwilę podchodzi konduktor i za 5 rubli sprzedaje bilet.

Pojechaliśmy do centrum, a stamtąd pieszo nad Angarę, gdzie wypiliśmy po kwasie i spotkaliśmy chłopaków.

Poszliśy na obiad do restauracji "NEP". Bardzo fajne miejsce, dosyć drogo, ale jest to i tak lokal, który warto polecić. Dosyć elegancka knajpa w komunistycznym stylu - czerwone sztandary, propagandowe plakaty itd. Były tam 3 sale - sala "NEP" to kawiarnia, ale nic w tej sali specjalnego nie było. 2. sala przypominała więzienną celę, a goście siedzieli na niby pryczach. My byliśmy w 3. - "sali NKWDzistów". Ta była najelegantsza,a  w rogu na wieszaku wisiał skórzany płaszcz. Taki, jakie nosili przedstawiciele tej "organizacji".

Po dobrym obiedzie wróciliśmy zrelaksować się i rozpocząć pakowanie do hotelu.

W sumie cały wieczór zszedł na pakowaniu i ustalaniu różnych kwestii związanych z powrotem.

Zdjęcia z Irkucka prezentowałem już podczas opisu wizyty z początku wyjazdu, teraz tylko dwa - dosyć kontrastowe.

Gustowny blok.

Blok

A po drugiej stronie ulicy "Dom Europy" (chyba troszkę ładniejszy). ;)

Dom Europy

poniedziałek, 05 marca 2007
Dzień 22 (czwartek) 03.08.2006 Bolsze Koty - Irkuck

Wstaliśmy normalnie. Po 10 poszedłem z Kasią na przystań licząc, że kupimy bilety na wodolot do Irkucka. Wodolotu niestety nie było, nad jeziorem unosiła się mgła, a Kasia narzekała na brzuch i generalnie źle wyglądała.

Uznaliśmy jednak, że wodolot na pewno przypłynie więc spakowaliśmy się i koło 12 poszliśmy na przystań, było tam już trochę ludzi, ale "rakiety niet". O 12:30, czyli o godzinie, o której mieliśmy odpłynąć dalej pusto. A Kasia dalej wyglądała źle. My zaczęliśmy pić piwo i gadaliśmy z czekającymi z nami ludźmi spod Warszawy. Po jakimś czasie przypłynął kuter, który za 200 rubli mógł nas zabrać do Listwianki. Ale co później? Polacy popłynęli, ale Ruscy zostali więc chyba warto było zostać.

Czekamy dalej.

Koło 14 przypłynął katamaran "Barguzin 2". "Zaparkował" na plaży, wysadził pasażerów, kierowniczka powiedziała, że o 18 popłyną do Irkucka. Przynajmniej jakaś dobra wiadomość. Ale woleliśmy zostać na pomoście, bo w tym kraju wszystko jest możliwe.

O 16 przyleciał i wodolot, ale powiedzieli, że płynie tylko do Listwianki.

O 17 odpłynęła "rakieta", a o 18 my.

Rejs trwał około 1,5h, zapłaciliśmy po 210 rubli. Po 19:30 dopłynęliśmy do Irkucka. Pojechaliśmy z przystani do centrum marszrutką, a później kawałek pieszo i już byliśmy "U Zory". Zostawiliśmy rzeczy w pokojach i poszliśmy na zakupy do pobliskiego sklepu, gdzie kupiliśmy dużo różnych rzeczy na kolację.

Wieczorny posiłek był bardzo udany, tylko Kasia miała mało wesołą minę wieć zaraz po jedzeniu poszliśmy spać.

ZDJĘCIA:

W tym budynku mieszkaliśmy w Bolszych Kotach:

Schronisko - out

Nasz pokój:

Schronisko - pokój

Kuter w Bolszych Kotach:

Kuter

poniedziałek, 12 lutego 2007
Dzień 21 (środa) 02.08.2006 Bolsze Koty

Wstałem pierwszy!

Rano poszliśmy na znajdujący się w pobliżu pagórek skąd był fajny widok na wieś. Później jeszcze zrobiliśmy prawie 2 godzinny spacer wzdłuż brzegu jeziora. Pod koniec spaceru zaczęło lać więc szybko wróciliśmy do siebie i pod dachem zjedliśmy lunch.

Po lunchu ponad godzinna drzemka i poszliśmy szukać śladów znajdującej się kiedyś w pobliżu wsi kopalni złota.

Niestety ilość komarów w lesie i brak offa zniechęcił nas do wycieczki więc ją skróciliśmy i zmieniliśmy cel na molo, gdzie piliśmy piwo.

Wieczorem siedzieliśmy z 2 godziny z młodym małżeństwem z Irkucka - lekarzem i anglistką. Poczęstowali nas ziemniakami, ogórkami i słonecznikiem.

Po 23 poszliśmy spać.

Wieś widziana z góry, brązowy dom ze srebrnym dachem na dole zdjęcia to miejsce, gdzie mieszkaliśmy.

Bolsze Koty

Widoki na wieś i jezioro.

Bolsze Koty 2

Jezioro

Kapliczka cerkiewna w Bolszych Kotach.

Kapliczka

Stare pojazdy. Do Bolszych Kotów nie ma drogi, te pojazdy chyba ktoś tu kiedyś przywiózł i zapomniał zabrać. :)

Pojazdy

 
1 , 2 , 3 , 4